Podczas uroczego weekendu, gdzie w piątek małżonek zabrał mnie na kolację pocieszankę w ramach zakończenia pracy oraz sobotniej wizycie w Aquanie w niemieckim miasteczku - gdzie jest całkiem przyjemnie - szczególnie w strefie saun, doszliśmy do wniosku, że moje siedzenie w Elmpt i czekanie na przeprowadzkę nie ma sensu. Nie mam tu auta, więc nie mam tu możliwości szukania pracy, a w Polsce trwają prace wykończeniowe naszego mieszkania i dobrze będzie pojechać, poustalać choćby szczegóły dotyczące kuchni, kupić może jakieś agd i pozałatwiać wszystko co jest do zrobienia. Ruszam więc dziś w nocy autokarem - podróż ma trwać od 11 do 14 godzin, zależy co się będzie działo na drogach. Początkowo myśleliśmy o samolocie, ale choć finansowo jest to podobne, dużo łatwiej będzie Pawłowi zawieźć mnie i odebrać zgodnie z rozkładami autokarów, z samolotami miałabym mnóstwo czekania.
Mam już listę rzeczy do załatwienia i powinnam dać radę do 2 lutego - wtedy wracam i od 3 rano będę już mieszkała w holenderskim Tegelen :) W poniedziałek po powrocie zajmę się poszukiwaniami pracy, a w niedzielę po przyjeździe będę miała zabawę z rozpakowywaniem i małym urządzaniem.
Dziś dzień zaczął się intensywnie, bo muszę nie tylko spakować się do Polski, ale i spakować moje rzeczy, żeby Paweł miał ułatwione zadanie przy przeprowadzce w czwartek. Większości rzeczy już dokonałam i nagle zrobiło się jakoś tak pusto. To dziwne uczucie - świadomość, że już tu nie wrócę, wprawdzie mieszkałam tu tylko 4 miesiące, ale jednak troszkę się przyzwyczaiłam, jedno jest pewne, żałować nie mam zamiaru. Jutro o tej porze mam nadzieję być we Wrocławiu, a gdyby poszło świetnie może i u mamy w Strzelinie. Strasznie jestem ciekawa, czy zwierzaki mnie rozpoznają, nie rozstawałam się z nimi na tak długo do tej pory. Może też uda mi się spotkać z przyjaciółmi, ale o tym będę myślała już na miejscu - najpierw obowiązki :) Sprawozdanie z kraju, pojawi się w lutym, a w międzyczasie pouzupełniam braki.
Świetnie:) Czekam zatem na wieści:))
OdpowiedzUsuń